ja mam jakiś negatywny stosunek do nich, zwłaszcza jak kiedyś podczas kochania się pękła nam. Ogólnie nie ma takich doznań z nią, jakie są bez niej. Zresztą zawsze trzeba ją założyć, potem ścigać, a tak to od razu można przystąpić do rzeczy :)
Ja nie widzę dużej różnicy czy kochamy się w niej czy bez. Dlatego czemu by nie zakładać dla bezpieczeństwa. Prezerwatywy przeważnie pękają jak je ktoś źle założy więc lepiej dłużej je zakładać niż później żałować.
Dokładnie, te kilka sekund można poświecić na założenie prezerwatywy, a później na zdjęciu. Też wolę się czuć bezpieczna niż później mieć przez to problemy.
Ja wolę jednak kochać się z prezerwatywą nie robi mi to większej różnicy, a jednak czuję się spokojniejsza, podczas gdy kocham się z partnerem i mogę wtedy bez problemu odpływać razem z nim, bo nic mnie nie stresuje.
Tak, zawsze jest ten większy komfort psychiczny, który jest potrzebny każdej z nas do odpływania razem z partnerem. Lepiej tą chwilę poświęcić, a być bezpieczniejszą i być lepszej myśli. Lepiej w końcu chuchać na zimne. ;);)
Ja się czuję o wiele pewniej z prezerwatywą, nie stresuję się podczas,czy zajdę w ciąże, czy nie, bo nie ufam jedynie np. tabletkom. Proces zakładania jest krótki, to przecież chwila na wsunięcie, a potem zdjęcie również trwa kilka sekund, jak nie mniej. No,ale oczywiście każdy ma swoje preferencje.