W walentynki zaręczyliśmy się z moim chłopakiem i myślimy teraz nad czymś, co obok obrączek świadczyłoby o naszej miłości i oddaniu. Nie lubimy konwencjonalnych metod, biżuteria nam nie wystarczy, dlatego myśleliśmy o tatuażach... Ja jednak mam pewne obawy, nie chce kogoś kopiować (wiadomo, dużo celebrytów ma teraz takie tatuaze;/ ) i boję się, jak one będą z czasem wyglądać i jak my będziemy wyglądać z nimi za 30 lat. Myśleliśmy też nad miejscem, najczęściej rozmawiamy o miejscach intymnych... Ciekawa jestem, co wy o tym sądzicie. Uważacie, że to tandetne? A jeżeli nie, to w jakim miejscu widziałybyście taki "tatuaż miłości"?
Właśnie też nasunęło mi się to pytanie, które zadała Paulina... Moim zdaniem lepiej przemyśleć trzy razy tą decyzję, niż kiedyś jej żałować. Później usuwanie takiego tatuażu może być droższe niż jego robienie, nie jestem przeciwna, ale zastanów się lepiej:)
Ja natomiast uważam, że to byłoby coś naprawdę fajnego. Nie tylko pokazywałoby waszą miłość, ale też zgodność. Myślę,że jeżeli oboje tego chceci to pokazuje, że jesteście dobrym zespołem. Oczywiście, są tego wady jak np. to że się może rozejść, czy że wy się rozstaniecie (wyplułam i odpukalam w niemalowane) ale jeśli to będzie coś drobnego, symbolicznego, to przecież może zostać na zawsze i przypominać wam, że kiedyś się szanowaliście i kochaliście.
A ja tak zrobiłam, wytatułowałam sobie z mężem obrączkę wokół palca, w dzien przed ślubem. Jest to subtelny tatuaż, cienkiutki i z elegancko wplecionymi naszymi inicjałami. W zeszłym roku u Szymona Majewskiego była Paula, która miała podobny tatuaż i wtedy się poirytowałam, bo nie chciałam, żeby ludzie myślieli, że zgapiliśmy pomysł od niej. Ale teraz już się nie przejmuję, trzeba robić to, co się czuje w sercu, nie patrząc na innych.
Naprawdę dziękuję za wszystkie opinie. Przeprowadziliśmy z narzeczonym dłuższą rozmowę i narazie odkładamy pomysł tatuażu na później, głównie z tego powodu, że boimy się, jak będzie wyglądał za jakiś czas, kiedy np. skóra się rozciągnie i czy nam się nie znudzi i nie stwierdzimy, że to był wybryk młodości. Musimy wymyślić coś innego, równie innowacyjnego:)
no właśnie, pomysł oryginalny, ale jednak życie płata różne figle.... Nie można mieć stuprocentowej pewności, że za jakiś czas nie podążycie zupełnie innymi drogami. nawet przysięga miłości przed obliczem boga tego nie gwarantuje, same widzimy, co się teraz dzieje. oczywiście nie mówię, że to zły pomysł, jeśli się na niego zdecydujecie, fajnie. oczywiście życzę Wam jak najlepiej. A jakby co, to zawsze istnieje możliwość laserowego usuniecia tatuażu lub wykonaniu nowego w miejscu starego :) jesli miałby to być jednak kolejny dowód miłości, zastanowiłąbym się...
Potrzebujesz widzieć na jego ciele tatuaż ze swoim imieniem, lub mieć na papierku że jesteście parą by wiedzieć ze Cie kocha? To bardzo niedojrzała miłość...
Uważam, że tatuaż nic nie zmieni w Waszym związku. a zastanawiałaś się co zrobisz z tatuazem jeśli Wasza miłość się skończy? nie wiesz co będzie dalej... chciałabyś, żeby Twój obecny partner miał wytatuowane imię swojej byłej?
Przemyśl to jeszcze dobrze, bo to ma jedna zaletę, ale wiele wad. Jedyna zaletą jest to, że podkreślacie to jak się kochacie, ale optymistka już stwierdziła że jest to bardzo niedojrzała miłość. Zastanów się dobrze, bo widzisz ile osób Ci to odradza.
Dla mnie to śmieszne... Przecież tatuaż zostaje na całe życie....a chłopak? z nimi różnie bywa...dziś jest, jutro go nie ma... to już wolałabym wytatuować sobię imię dziecka...
Dziewczyno odwazna jestes...ja bym nie odwazyla sie wytatuowac sobie ukochanej osoby...
Dla mnie to troszkę wybryk młodości.. potrafię zrozumieć, że chcecie okazać sobie swoje uczucia (na różne sposoby), ale tatuaż jako dowód miłości i oddania na długie lata to troszkę głupi pomysł.. są różne sytuacje w życiu.. i za kilka lat oboje możecie żałować tej decyzji będąc nawet dalej tak zakochaną w sobie parą.. Rozważcie tą decyzję jeszcze kilkukrotnie na spokojnie.. Być może oboje wpadniecie na inny dobry sposób, przypieczętowania waszego uczucia i związku.
ja uwazam to za jakis poroniony pomysl!!!
ja bym się na to nie decydowała.. nie życze Wam źle ale pomyśl.. może ciężko Ci teraz wyobrazić siebie za kilka lat z innym facetem, ale jak wytłumaczysz mu się z tego że masz wytatuowane imię innego mężczyzny?
no chyba że nie będzie to imię tylko coś neutralnego, małego i w ukrytym miejscu..
wybór należy do Ciebie :)
No bardzo ciekawy pomysł. Mi osobiście tatuaże się nie podobają, no chyba że jakieś małe ważki u kobiet. nie lubię przesadzonych smoków na pół ciała. Teraz się kochacie i chcecie przypieczętować swój związek, ale co będzie jak się kiedyś ( czego nie życzę) rozstaniecie ?