Wkurza mnie moja tesciowa!!! kiedy nas odwiedza zaglada mi w katy i sugeruje zmiany wystroju. probuje byc mila, ale moja cierpliwosc sie konczy. prosilam juz meza zeby z nia delikatnei porozmawial, ale nie dociera do niej! poradzcie co mam zrobic. nie chce sie z nia poklocic zeby nie psuc relacji, ale na sama mysl o jej wizycie, ktorych zreszta czesto nie zapowiada, dostaje dreszczy, chetnie wyszlabym z domu.
Jak wybrnac z tej sytuacji i zachowac poprawne relacje z niezbyt sympatyczna tesciowa? PORADZCIE!!!
moje relacje z tesciowa sa jak najbardziej pozytywne, bo widzimy sie trzy-cztery razy w roku :) na swieta i takie tam. I bardzo sie z tego ciesze, ze nie mieszkamy zbyt bblisko siebie, bo z pewnoscia mialabm podobne dylematy....
jesli chodzi o to, co sie powinno, to nie wiem za bardzo, bo skoro mowienie do kogos nie dociera to chyba lepiej ograniczyc spotkania do mimimum a podczas nich nie udawac wielce przykladna rodzinke. ja tam stronie od takich zachowan