Kobitki, w sumie nie wiem, jak powinnam się do Was zwracać - jesli wiec wolicie - Panie, forumowiczki, ... - lub inny dowolnie wybrany przez Was epitet - zastanawiam sie nad niezaleznymi kobietami i ich zwiazkami. tak ogolnie, bez wchodzenia w butach w zycie innych. Zastanawia mnie raczej to,czy takim kobietom nie jest trudniej znalezc sobie partnera. Czy faceci nie boja sie takich kobiet na swoje partnerki?
patrzac ma swoje "kolezanki" z pracy raczej sie nie da - siedza w biurze do wieczora z nosem w projektach... ;/ i wracaja do pustego i cichego domu, w ktorym biora kapiel i klada sie do zimnego lozka... dzieki za taka kariere
znam kilka kobiet niezaleznych, dla ktorych kariera jest najwazniejsza. Sa singielkami, bo ciezko polaczyc piecie sie po szczeblach kariery z rola dobrej zony i matki. Nie mam nic do tego, każdy wybiera taki los, jak chce. Dziwi mnie jednak to, ze niektore singielki uzalaja sie nad swoim samotnym losem. Czy wedlug was mozna byc aktywnym zawodowo i spelniac sie jako zona i matka?
jako zona, ok, ale majac male dziecko?? nie wyobrazam sobie... a moze sie myle?